Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kraków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kraków. Pokaż wszystkie posty

Kradziona chwila

wtorek, 24 marca 2009
Korzystając z chwili, którą sam sobie ukradłem z dnia wpadłem na moment w czeluść internetową. Zaplanowanie trasy, zgranie muzyki na drogę, do tego jeszcze wysłanie oferty klientowi. No i chciałem zrobić z siebie Krysię z naszej-klasy, która to chwali się nowym fryzem. Tak więc ja też się chcę pochwalić. No i kawałek, który mi będzie w drodze do Krakowa towarzyszył też Wam dam.
Co do Krakowa - wracam w piątek wieczorem dopiero. Zapowiada się naprawdę ciężkie kilka dni.

Zmęczenie

sobota, 7 marca 2009
Jakoś tak wyszło, że wreszcie wróciłem do Łodzi. Nie mogę powiedzieć, żeby było źle. Dobrze też nie jest. Wreszcie mogę się nazwać człowiekiem pracującym pełną gębą! Nawet, co więcej, mogę nazwać się porządnie przeszkolonym człowiekiem pracującym. Dość tego bo zaraz uznam, że jestem kobieta pracująca i żadnej pracy się nie boję, a to już byłoby mocne przegięcie. Powitano mnie serdecznie w gronie pracowników krakowskiej firmy, przeszkolono mi, wręczono mi także niezbędne narzędzia i no cóż. Wsadzono mnie w Skodę Fabię. Rozpacz, łamane przez tragedię - zwłaszcza, że nie tak dawno temu wspominałem o moim odczuciu co do czeskiego Polo. Ale aby nie było tak tragicznie, muszę przyznać że jeżdżę nią i nawet mocno nie bluźnię.
Powrót do Łodzi i przesiadka, do mojej starej dobrej E28 był czymś fenomenalnym. Przywrócił mi wiarę w samochody. Swoją drogą - dzięki talentom lingwistycznym i szybkiej nauce języków bez trudu podłapałem krakowski akcent. Śpiewam a nie mówię, czym wkurzam nawet samego siebie.

Jutro napiszę coś bardziej kreatywnego, a na razie uraczę Was wszystkich pamiątkowym zdjęciem z Kopca Kościuszki, a domyślni będą już wszystko wiedzieli.

Irytacja

poniedziałek, 2 marca 2009
Oto dostałem kolejny przykład na to, ze pociągi śmierdzą. I są fatalny środkiem komunikacji. Misja dostania się z Łodzi do Krakowa w godzinach popołudniowych jest niewykonalna w sposób prosty, łatwy i przyjemny. Koszmar. Zeby pokonać tą niewielką odległość, którą samochodem pokonuje się w niecałe dwie i pół godziny, trzeba się mocno nacierpieć! Są dwie możliwe do wykonania opcje. Po pierwsze: Łódź - Koluszki - Katowice - Kraków - tułanie się pociągiem osobowym w którym zawsze śmierdzi i nie jest zbyt fajnie, a potem klasycznym pośpiesznym. Z podróży, która zajmuje 2h 30min robi się prawie 7 godzinny wojaż. Druga opcja to połączenie przeze mnie wybrane. Łódź - Warszawa - Kraków - łódzko-warszawski tramwaj, a potem połączenie ekspresowe. Ale to i tak, i tak robi się cholernie długie ponad 4h na szynach. Nonsens. Nonsens. Nonsens. Jeśli ktoś będzie Was prosił, byście dostali się do Krakowa za pośrednictwem pociągu naostrzcie bagnet i nie miejcie skrupułow. On będzie miał na 1000% niezły ubaw z Was, że zamiast autem jedziecie puszką na szynach. Jedyne co daje odetchnąć w podroży, to muzyka. Polecam: